RD bud od ponad 20 lat buduje w Polsce biurowce, hotele, centra handlowe i obiekty przemysłowe

Wywiad z Panią Wiolettą Fabrycką, Client Relations Managerem RD bud Sp. z o.o.

  • Wioletta Fabrycka

Katarzyna Soszka-Ogrodnik, rzecznik prasowa AHK Polska: W 2017r. przyszło długo oczekiwane „odbicie” w inwestycjach. Odczyt na poziomie 5,4% nastraja optymistycznie, jednak dla branży budowlanej oznacza to w praktyce kumulację wielu niekorzystnych zjawisk – wzrost kosztów materiałów, podwykonawstwa, kosztów pracy, brak pracowników… Jak branża próbuje sobie radzić z taką sytuacją?
Wioletta Fabrycka, Client Relations Manager RD bud Sp. z o.o.:Rzeczywiście, oceniamy, że w 2017r. ceny robocizny i materiałów budowlanych wzrosły nawet o 30%, a podwykonawstwa - średnio o 20%. Tymczasem umowy opiewały na kwoty ryczałtowe, bazujące na nierealnych już budżetach inwestorów, sprzed roku czy dwóch lat. W takiej sytuacji, generalni wykonawcy, chcąc dokończyć budowy, musieli do nich dokładać spore sumy. Musieli walczyć o podwykonawców, którzy przebierali w ofertach, a czasem, nawet po uprzednim podpisaniu listu intencyjnego, nie stawiali się na budowach, wybierając inne projekty, w atrakcyjniejszej dla nich lokalizacji lub po prostu z zakontraktowanymi lepszymi cenami. O ogólnym braku rąk do pracy i o zbyt niskich budżetach na inwestycje mówi się i dziś.
Już na początku roku 2018 Polski Związek Pracodawców Budownictwa (PZPB) i Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa (OIGD) skierowały wniosek do ministra infrastruktury, wnioskując o zmianę zasad indeksacji cen w bieżących kontraktach publicznych tak, by odzwierciedlały inflację w branży. Ministerstwo nie widzi jednak szans na waloryzację w kontraktach. Branża próbuje więc wybrnąć sama z tego impasu. W obawie o wzrost cen na etapie prowadzonej już budowy, przy braku możliwości indeksowania kwoty umownej, dochodzi do tego, że te firmy, które mogą sobie na to pozwolić, kupują materiały budowlane na zapas.
Dodatkowym problemem jest fakt, że kończą się atrakcyjne działki. Pojawiły się firmy skupujące tereny nastręczające trudności dla potencjalnych inwestorów z punktu widzenia funkcji w planie zagospodarowania czy braku infrastruktury, które odpowiednio je przygotowują pod budowę z zamiarem sprzedaży z zyskiem za kilka lat.

KS: RD bud zajmuje się budownictwem kubaturowym. Jak kształtuje się sytuacja w tym segmencie?
WF: Tak, RD bud od ponad 20 lat buduje w Polsce biurowce, hotele, centra handlowe i obiekty przemysłowe. W świetle tego, co powiedzieliśmy wcześniej, liczba nowych projektów i zapytań ofertowych, jakie otrzymujemy, jest zaskakująco duża. Dynamicznie budują się hotele (w samej Warszawie do 2020r. w planach jest 20 nowych). Stale rośnie zapotrzebowanie na nowoczesne powierzchnie biurowe (nie tylko firm, ale i urzędów państwowych i agencji rządowych) i powstają wprost nowe dzielnice biurowe (przykład warszawskiej Woli po Służewcu Przemysłowym i Mokotowie). Od miesięcy rekordowo sprzedają się mieszkania (detaliczni inwestorzy prywatni kupują je nie tylko na własne potrzeby, ale także na wynajem, po kilka a nawet po kilkanaście mieszkań w jednym budynku). Wciąż jest miejsce na rynku na nowe formuły obiektów handlowych, zarówno tych mniejszych, jak convenience center czy parki handlowe, jak i większych centrów handlowych. Planowanych też jest dużo nowych zakładów przemysłowych lub są rozbudowywane już istniejące – sprzyjają temu zmieniające się w tym roku regulacje dotyczące funkcjonowania stref ekonomicznych i plany utworzenia jednej strefy na terenie całego kraju.

KS: Branża budowlana podlega dużym zmianom w zakresie stosowanych technologii i trendów - budynki smart, rewitalizacje, nowe zdywersyfikowane koncepcje wykorzystania budynków, które zwiększają rentowność inwestycji… Które wydają się być najistotniejsze?
WF: Co do nowych tendencji, to „w modzie” są modernizacje, rozbudowy i przebudowy – to po prostu konieczność, przykładowo - starsze centra handlowe, chcąc pozostać w grze, zmieniają lub rozszerzają swe funkcje (poza handlowymi dodają rozrywkowe, kulturalne, wystawowe, gastronomiczne). Niezmiernie cieszy każdy projekt prowadzący do odbudowy czy rewitalizacji starych, czy wprost zniszczonych kamienic, hal, zakładów produkcyjnych itp. Przy okazji - zachęcamy do zapoznania się z raportem „Rynek rewitalizacji i modernizacji w Polsce”, którego RD bud był współautorem, ze względu na spore doświadczenie w tym sektorze.
Coraz częściej mówi się o rewitalizacji całych kwartałów miast, ich bulwarów, parków i powierzchni ogólnodostępnych, pełnych zieleni na nowo wprowadzanej do miast. W projektowaniu, poza certyfikacją ekologiczną wciąż na czasie, nową tendencją jest ukierunkowanie na użytkowników budynków (tzw. user-fiendly design). Zdrowie i dobre samopoczucie są w centrum uwagi certyfikatu WELL i tzw. projektowania biofilicznego. Mamy prawdziwy wysyp ciekawych projektów nowoczesnych biur i przestrzeni coworkingowych, zaprojektowanych w niesztampowy sposób. Coraz częściej spotykane są też projekty mixed-use, czyli obiekty łączące różne funkcje w jednym kompleksie, np. biura + hotel + mieszkania + handel + usługi, w dowolnych konfiguracjach. Dochodzą do tego funkcje rozrywkowe, sportowe, kulturalno-wystawowe a nawet przedszkola. Grupa Rabot Dutilleul, do której należy RD bud, zrealizowała lub jest w trakcie realizacji kilku takich projektów: SWAM w Lille (biura, hotel, sklepy, restauracje), SHAKE w Lille (biura, lokale handlowe, restauracje, przedszkole, sale fitness, otwarty dla wszystkich dach z ogrodem), UNITY w Nicei (biura, lokale handlowe, 2 hotele, ogólnodostępne tarasy), ANSPACH w Brukseli (budynek biurowo-handlowo-rezydencyjny wraz z casinem) i K w Lyonie (biura, lokale handlowe, strefę rozrywki i mieszkania). Obiekty te nie tylko są proekologiczne, ale też łączą miasto z naturą, życie gospodarcze ze społecznym, a pracę z rozrywką.

KS: RD bud od 2012 roku realizuje projekty na rynku niemieckim, przede wszystkim w sektorze hotelowym, a w związku z rosnącym zaangażowaniem w Niemczech, w ostatnim czasie powołana została spółka RD Bauprojekt. Rynek niemiecki jest rynkiem konkurencyjnym, mocno nasyconym. Gdzie staracie się Państwo szukać przewag konkurencyjnych, jak uwierzytelniacie jakość swoich usług, jak przekonujecie inwestora do tego, że dotrzymujecie kroku trendom w budownictwie?
WF: Trzeba przyznać, że nasz pierwszy projekt w Niemczech realizowaliśmy w komfortowych warunkach – pracowaliśmy nad budową hotelu dla zaufanego klienta, dla którego wybudowaliśmy uprzednio kilka obiektów w Polsce. Po kilku latach doświadczeń na tamtym rynku (pozostajemy na razie na osi Berlin – Monachium) czujemy się pewnie, wiedząc, że możemy liczyć na nasze polskie zasoby ludzkie - całą kadrę menadżerską z dużym doświadczeniem w budownictwie na rynkach międzynarodowych. Co do podwykonawców, to staramy się umiejętnie łączyć na budowach niemieckie firmy lokalne z firmami polskimi, z którymi dane już nam było pracować i które chętnie za nami podążają za zachodnią granicę. Należy zaznaczyć, że rynek jest nasycony, ale niemieccy klienci doceniają przede wszystkim zaangażowanie, z jakim podchodzimy do kwestii ofertowania i optymalizacji projektów w sytuacji, gdy prognozowane koszty budowy nie mieszczą się w budżecie (sytuacje analogiczne do tych w Polsce). My zaś uznajemy tamten rynek za nieco dojrzalszy od polskiego. Wielka przebudowa bliskiego nam geograficznie byłego NRD w zasadzie się zakończyła. Obecnie Polska jest równie dużym placem budowy jak Niemcy Wschodnie po 1989r., ale nieco wolniej postępującym, zważywszy na uwarunkowania historyczne i mniejszą zasobność inwestorów w początkowym okresie polskiej wolnej gospodarki.

Wróć